Cytaty

Wesołe historyjki, wpadki, kawały - to wszystko tutaj. Zamieszczajcie tu wszystko co was śmieszy.

Nieprzeczytany postautor: kasta » 2008-04-21, 08:35

bez przesady-mozna sie "znosic",tylko milosci juz niema,zostaje-przyzwyczajenie,wspolne sprawy......etc
ludzie sa ze soba z roznych powodow,milosc to raczej rzadkie zjawiasko po latach wspolnego zycia........


ps.ja na zadna z tych 4-rek sie nie kwalifikuje ;)
Awatar użytkownika
kasta
wapniak
 
Posty: 11240
Rejestracja: 2007-05-25, 00:33
Lokalizacja: zielona Wyspa

Nieprzeczytany postautor: Lokata » 2008-04-21, 08:36

kasta pisze:bez przesady-mozna sie "znosic",tylko milosci juz niema,zostaje-przyzwyczajenie,wspolne sprawy......etc
ludzie sa ze soba z roznych powodow,milosc to raczej rzadkie zjawiasko po latach wspolnego zycia........


ale w takich wypadkach "znosić" to złe słowo, raczej tolerowanie... bo jeśli trzeba aż "znosić" to lepiej się rozstać! :-/
Lokata
wapniak
 
Posty: 4428
Rejestracja: 2007-06-15, 16:17

Nieprzeczytany postautor: kasta » 2008-04-21, 08:46

czy ja wiem-tolerancja oznacza pewien rodzaj "przyzwolenia",a "Znosic sie"mozna-bez tolerancji.Czesciej irytuja rozne drobne sprawy......pewnych rzeczy/zupelie malych/juz sie nie toleruje.....
znam to z wlasnego doswiadczenia,ale tez sa dzieci,wlasne sprawy,takie bardziej zycie-obok niz razem...sztuka polega na tym zeby mijac sie jak najwiecej ..bo wtedy konfliktow mniej,nie znaczy to ze nie mozna sie bawic dobrze razem
Awatar użytkownika
kasta
wapniak
 
Posty: 11240
Rejestracja: 2007-05-25, 00:33
Lokalizacja: zielona Wyspa

Nieprzeczytany postautor: Lokata » 2008-04-21, 09:54

kasta pisze:,ale tez sa dzieci,wlasne sprawy,takie bardziej zycie-obok niz razem...sztuka polega na tym zeby mijac sie jak najwiecej ..bo wtedy konfliktow mniej,nie znaczy to ze nie mozna sie bawic dobrze razem


taka postawa jest mi zupełnie obca...
i nie nazwałabym tego sztuką, robienie czegoś wbrew sobie dla czyjegoś "dobra' nie wydaje mi się korzystne dla nikogo, chyba, że jest się mistrzem kamuflażu i udawania, ale to właśnie nie jest "moje"
jeśłi o mnie chodzi to trwałam w związku z przekonaniem, że jest dobry, bo nie chciałam pewnie dopuścić do siebie myśli o rozstaniu, wiedzę o jakości mojego małżeństwa zapewniłam sobie przy pomocy depresji :-D i po wyleczeniu - rozwiodłam się... myślę jednak, że większość długoterminowych małżeństw jedynie się "znosi" lub "toleruje" nie cierpiąc w gruncie rzeczy takiej sytuacji, ale jeśli ich psychika ten stan wytrzymuje...to proszę bardzo :-D Myśłę jednak, że "dobro dzieci" w złym czy nawet obojętnym "znoszącym się związku jest wątpliwe...
Lokata
wapniak
 
Posty: 4428
Rejestracja: 2007-06-15, 16:17

Nieprzeczytany postautor: kasta » 2008-04-21, 10:13

myślę jednak, że większość długoterminowych małżeństw jedynie się "znosi" lub "toleruje" nie cierpiąc w gruncie rzeczy takiej sytuacji,



wlasciwie-to nie zgadzam sie z druga czescia zdania.....w gruncie rzeczy taka sytuacja-jest wygodna,a nawet pozadana
daje poczucie stabilizacji,pewna pozycje/mezatka ;) ..///tu -dopisac dowolnie
wrecz wiadomosc o rozstaniu jest nie do przyjecia,i wiekszosc takiej decyzji nie podejmuje

padlo gdzies pytanie-dlaczego zonaci szukaja kochanki......moze miedzyinnymi dlatego,i wcale nie maja zamiaru sie rozwodzc....
Awatar użytkownika
kasta
wapniak
 
Posty: 11240
Rejestracja: 2007-05-25, 00:33
Lokalizacja: zielona Wyspa

Nieprzeczytany postautor: Lokata » 2008-04-21, 10:35

kasta pisze:padlo gdzies pytanie-dlaczego zonaci szukaja kochanki......moze miedzyinnymi dlatego,i wcale nie maja zamiaru sie rozwodzc....
_________________


jeśli komuś pasuje takie rozwiązanie dlaczego nie? A właśnie - dlaczego? dlatego, że to zakłamanie i hipokryzja - dla uczciwych nie do zniesienia, dla niektórych zbawienna i wygodna...
Lokata
wapniak
 
Posty: 4428
Rejestracja: 2007-06-15, 16:17

Nieprzeczytany postautor: kasta » 2008-04-21, 11:43

wlasciwie znam paru facetow-po hmm rozstaniu ,wlasciwie ubolewaja nad tym ze ich kobiety odeszly-bo przeciez oni byli-ok,i ne zdradzali ich/jakby to byl jedyny powod popychajacy kobiety do podjecia decyzji o rozstaniu,i wlasciwie-gdyby tylko mieli okazje-chetnie widzieliby powrot do takiego zycia....
mam tez pare kolezanek-w zwiazkach dlugoletnich...wlasciwie bez miosci.....ale ne nazwalabym pozostawaniem w takim zwiazku hipokryzja i zaklamaniem......raczej l=ludzie sa ze soba z bardzo roznych powodow-nie tylko z milosci
zreszta -milosc-to bardzo wzgledne pojecie...dla kazdego oznacza wlasciwie cos innego,/byl nawet temat-co dla ciebie oznacza.../
i znam naprawde niewiele osob-ktore sa swiadome ze o milosctrzeba sie troszczyc-nie wystarczy tylko byc z druga osoba
Awatar użytkownika
kasta
wapniak
 
Posty: 11240
Rejestracja: 2007-05-25, 00:33
Lokalizacja: zielona Wyspa

Nieprzeczytany postautor: Lokata » 2008-04-21, 12:25

kasta pisze:znam naprawde niewiele osob-ktore sa swiadome ze o milosctrzeba sie troszczyc-nie wystarczy tylko byc z druga osoba


czy to znaczy, że troszczeniem się o miłość nazywasz wspólne życie bez miłości? Miłość to miłość - znaczy to samo, choć różnie ją przeżywamy, ale wszystko w ludzkim życiu jest powtarzalne, uczucia też w przeżywaniu ich nie jestesmy tacy znów wyjątkowi, chociaż każdemu tak się wydaje... I to jest wspaniałe. Jasne, że nie myślę tu o nieustającym przeżywaniu miłości romantycznej czyli pierwszym stanie zakochania, który trwa, jak twierdzxą znawcy ;) ok, 3 lat u każdego z nas! Wiadomo, że miłość tak jak wszystko w życiu nieustannie się zmienia i przechodzi kolejne fazy w tym przyzwyczajenie, I jeśli komuś z tym dobrze, akceptuje to, to nie musi niczego "znosić" a tolerancji nauczył się już dawno, bo inaczej związek by nie przetrwał. Myślę raczej o takiej sytuacji w której się trwa pomimo, że nam nie odpowiada, uwiera i np. skacze się na boki.. to nazywam nieuczciwością i zakłamaniem i nigdy bym tak nie postąpiła ani tego nie zaakceptowała, ani w imię "dobra dzieci" ani żadnego innego. Zdarza się, że ludzie umawiają się na jakiś "układ" w ramach związku, jeśli się umówią na zdrady i życie obok lub mają wspólne interesy - proszę bardzo, ich sprawa i to, chociaż mi obce, mogę zrozumieć.
Lokata
wapniak
 
Posty: 4428
Rejestracja: 2007-06-15, 16:17

Nieprzeczytany postautor: kasta » 2008-04-21, 13:55

nie-to byla uwaga na marginesie...
a zycie bez milosci nazywam-interes/niekonieczniechodzi o pieniadze czy sprawy materialne-raczej rodzaj umowy

i znowu
Lokata pisze:czyli pierwszym stanie zakochania, który trwa, jak twierdzxą znawcy ;) ok, 3 lat u każdego z nas! Wiadomo, że miłość tak jak wszystko w życiu nieustannie się zmienia i przechodzi kolejne fazy w tym przyzwyczajenie,
...wlasciwie czasmi trudno zgadnac-kiedy skonczyla sie milosc-a zostalo-przyzwyczajenie ;)


Lokata pisze:. Myślę raczej o takiej sytuacji w której się trwa pomimo, że nam nie odpowiada, uwiera

ja to nazywam-wspouzalenieniem...to sie da wyleczyc,a nawet nalezy ;)
Awatar użytkownika
kasta
wapniak
 
Posty: 11240
Rejestracja: 2007-05-25, 00:33
Lokalizacja: zielona Wyspa

Nieprzeczytany postautor: Lokata » 2008-04-21, 14:19

ale nam się rozwinęło... :-D w temacie nie wiem, czy pamiętasz ;) CYTATY...
co za bałagan na tym Forum ;)
a jescze co do wpółuzależnienia, to widzą je głównie kobiety, mężczyźni trwają z wygodnictwa i uważają, że tak ma właśnie być! :-D i najwyżej sobie skoczą w bok od czasu do czasu albo chociaż popętają się w necie i dowartościują zainteresowaniem pań :-D
Lokata
wapniak
 
Posty: 4428
Rejestracja: 2007-06-15, 16:17

Nieprzeczytany postautor: kasta » 2008-04-21, 14:27

tu sie zgodze :u:
co do wspouzalenienia-temat dosc obszerny....najbardziej trudna do przyjecia/wg mnie/jest sama swiadomosc /zrozumienie sytuacji-zreszta chyba istota wspouzaleznienia jest -niezdawanie sobie sprawy z tego w czym sie tkwi
bardzo niewdzieczna rola-uswiadamianie komus w jakim bagnie zyje :-/
...to tylko taka luzna uwaga :-D
Awatar użytkownika
kasta
wapniak
 
Posty: 11240
Rejestracja: 2007-05-25, 00:33
Lokalizacja: zielona Wyspa

Nieprzeczytany postautor: Lokata » 2008-04-21, 14:43

kasta pisze:bardzo niewdzieczna rola-uswiadamianie komus w jakim bagnie zyje


od tego są psycholodzy, żeby nie dopuścic do szoku! :-D
Lokata
wapniak
 
Posty: 4428
Rejestracja: 2007-06-15, 16:17

Nieprzeczytany postautor: kasta » 2008-04-21, 14:51

chwala psychologom i terapeutom za ich prace :u: :u: :u:
Awatar użytkownika
kasta
wapniak
 
Posty: 11240
Rejestracja: 2007-05-25, 00:33
Lokalizacja: zielona Wyspa

Nieprzeczytany postautor: annab » 2008-04-21, 15:08

kiedy dzieci dorosły nie trudno było podjąć decyzję o rozstaniu , ale kiedy wcześniej widziałam walkę między rodzicami o dziecko, i niesamowita krzywdę tego dziecka
to bardzo trudno byłoby mi podjąć decyzje o rozstaniu, dla dziecka - matka potrafi wiele znieść , poza tym kobiety sie boja czy dadzą sobie radę finansowo, co z mieszkaniem - (rozeszliśmy się ale mieszkamy w jednym pokoju )- i wtedy wchodzimy w pewne układy - bo wydaje się nam że to mniejszy błąd , że tak będzie lepiej - i płacimy zdrowiem , depresja , uzależnieniem
Ja potrzebowałam pięciu lat żeby odejść ~-(
Jaki dzień w moim życiu był najpiękniejszy?? To nie był dzień, to była noc.
Awatar użytkownika
annab
wapniak
 
Posty: 10915
Rejestracja: 2007-10-17, 18:34
Lokalizacja: Łódź

Nieprzeczytany postautor: Lokata » 2008-04-21, 16:45

annab pisze:Ja potrzebowałam pięciu lat żeby odejść


gratuluję! :k: ja - 15 :-D bo właśnie się bałam samodzielności z dwójką dzieci... :-D
Lokata
wapniak
 
Posty: 4428
Rejestracja: 2007-06-15, 16:17

PoprzedniaNastępna

Wróć do Śmiech to zdrowie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości