qurde-moze i pikna ale w tej chwili brutalna rzeczywistosc mnie dopadla raczej na dzen dzisiejszy-marzymi sie zeby miec kogos do zmierzenia sie z ealiami zycia....a to niemozliwe w tej chwili
raczeujme to tak-mam z kim marzyc........i tyle...a z realiami zycia w dalszym ciagu muszesie mierzc sama......nie tego oczekuje.......
można mieć marzenie żeby było z kim w realnym świecie zmierzyć się z problemami
ale cóż mnie też dopada brutalna rzeczywistość
ale damy radę nie ma innej możliwości
Jaki dzień w moim życiu był najpiękniejszy?? To nie był dzień, to była noc.
problem w tym ze -mam kogos ale niestety na dzien dzisiejszy musze sobie radzic sama.....podwojna deprcha a wlasne to jest to czego nie zycze sobienie chcialam i niechce
poczekam,w kocu ze dwa miesiace jeszcze to nie tak dlugo.........w koncu warto,ale powiem ze wlasnie zapas cierpliwosci mam juz na wyczerpaniu a jak zaczynam sie niecierpliwic-to robie sie lekko nieprzyjemna.....hmmmmma milzec zamiaru niemam-co w sercu to na jezyku
wychodze z zalozenia zejedno przemilczenie rodzi nastepne...i tak powoli wszystko rosnie i robi sie calkiem nieprzyjemnie.....przestaje sie rozmawiac........
heheheheeheh wlasciwie-to obu stronom,przynajmniej przeprosiny dostalam ze wszystko posuwa sie tak powoli do przodu-ale inaczej sie nieda w kazdym razie -mnie ulzylo,nawet humor mi sie poprawil calkiem dorzeczna ta moja pasujaca polowka ale nad szczegolami "w tle"musze jeszcze troche popracowac,bo zycie jest naprawde czasami ....bleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee......