Kaja Aloha!
Jam Ci jest ...
Takoż od paru dni o rok dostojniejszy i dorodniejszy.
Wciąż dobrze się zapowiadający
Coby to zaznaczyć , wyciagnąłem z piwnicy zakurzony piecyk (wzmacniacz) Peavey'a i z moim Rolandem E-16 zagrałem sobie takie Blues Jam Session w Pubie Blues&Rock w TBG.
Bez prób , od razu na głęboką wodę. Młoda kapela była. Jak te odrzutowce wystartowały z mocą tak ok 120 decybeli , poczułem , że znowu zyję! Poszło OK. Teraz jakos tak jakby cieplej mnie do stału zapraszają, jakby ciut niżej się ukłonią. No miło jest
Tradycyjnie życzę
POGODNOŚCI