w koncu-zawsze sobie radze
wlasciwie czasmi zastanawiam sie-czy to dar-czy przeklenstwo?czy dwa w jednym?
czasmi mam powyzej dziurek w nosie-dawania sobie rady wszedzie i niemal w kazdym okolicznosciach
kiedys uslyszalam komplement(?)zeszta od powaznego faceta i wcale nie zartowal
a mianowicie-z toba moge w tej chwili znalezc sie np.w Hong-Kongu,alb na Saharze-bez mapy,jezyka i pieniedzy-i bede zupelnie spokojny-TY SOBIE DASZ RADE
wlasciwie-lezy w mojej naturze -dawanie sobie rady
chyba dlatego tez jestem zadowolona z podjetej decyzji-razem z Konradem znajdujemy delikatna rownowage-pomiedzy moja zaradnoscia a potrzeba-bycia otoczona opieka,jak mowi-jestem kobieta "logiczna"
ps.wlasnie zakonczyly sie uroczystosci powitalne/herbatka i ciasto/tort wlasciwie/jestem na starych smieciach,imusze powiedziec-ze nie spodziewalam sie takiego milego powitania
strasznie mi przyjemnie z tego powodu:):)

