kurcze, choruję...
spać w nocy nie mogę bo nos zatkany i kaszel mnie dusi... nalewki żadnej nie mam, mało tego, nie ma mi kto podać przysłowiowej szklanki wody. Dobrze, że udało mi się namówic znajomego, żeby mnie zawiózł na spotkanie z wydawcą i przytargał książki (cięzkie to draństwo, żeby tak kilogramy przekładały się na forsę...

)
Czosnek jem bo mi zawsze pomaga a poza tym lubię, jeśli nei wychodzę z domu, to moge sobie na to pozwolić.
To tyle, trzymajcie się, idę na kanapę
