autor: klima » 2007-06-04, 19:37
To się zaczęło w sierpniu 1999r- odbieram swoją pensje i doznaje szoku,komornik wszedł na moje pobory, nie miałam nawet na czynsz.Następnego dnia otrzymuję zawiadomienie z sądu,że jako jedyny poręczyciel mam do spałacenia ok 6 tyś zł( a mój miesięczny dochód to było ok 1700zł). A ja miałam swoje kredyty do spłacania , wszelkie opłaty domowe no i córki czesne za studia(sama wychowywałam córkę). Nawet nie potrafiłam płakać, intensywnie myślałam jak nie popaść w długi .Moje życie znów wróciło do kartki papieru i ołówka -jaki wziąć kredyt na jakie raty, jak ograniczyć wydatki, jak dorobić pare groszy (sama nauczyłam się szyć i tak dorabiałam często nocami) i się udało, chociaż koszty te ponosiłam do 2002 roku. Dziś jestem na prostej , 4 lata temu córka się usamodzielniła - wiedzie się jej nieźle, a ja za kilka miesięcy przejdę na emeryture.
Reasumując , wiem że było bardzo ciężko ale ile jest w tym nauki dla mnie to nie wiem. Jednego czego się nauczyłam w różnych trudnych sytuacjach to mówić na głos o swoich problemach( nie biadolić), zawsze znajdzie się ktoś co je usłyszy pomoże czy poradzi.
/*-/*-/*-