Hmmm...W tym jest dużo prawdy, bo czy da się opisać nasze zatroskanie, zabieganie, miłość, podziw, dumę z dziecka? Czy są słowa, które nazwą odpowiednio stan naszego ducha, gdy dziecko chorowało, gorączkowało? Do dziś nie potrafię przy pomocy słów opisać moje szczęście po urodzeniu córki. To tylko taki przykład. Słowa są takie ubogie, a wydawać by się mogło, że jest ich tak dużo. Tyle ich pada z naszych ust, tylko czy są odpowiednie?
